Nie, 5 Wrz 2010, 12:56 CET, NY 6:56, Londyn 11:56, Tokio 19:56, WIG20 +0.63% | Weekend - Główne rynki światowe są zamknięte |
| | Po sesji w USA Piotr Kuczyński - Xelion 27 Sierpnia 2010 22:02
Komentarze bez kilkudniowego opóźnienia...
Dzisiaj, jak zwykle w piątek, bez wykresów, a przed 22.30 ukaże się „„Subiektywna ocena sytuacji”.
W USA byki wykorzystały skrupulatnie w piątek wszystkie pozytywne impulsy: wątpliwej jakości dane makro, wystąpienie Bena Bernanke, szefa Fed i technikę, Mam wrażenie, że to technika stała na pierwszym miejscu. Ale po kolei.
Raport o PKB w drugim kwartale był nieco lepszy od oczekiwań. Został zweryfikowany z 2,4 proc. annualizowanego wzrostu do 1,6 proc. Oczekiwano wzrostu o 1,4 procent. Przypominam, że w pierwszym kwartale było to 3,7 proc. To już głęboka historia i do tego weryfikacja już publikowanych danych, więc raport nie powinien mieć najmniejszego znaczenia. Z pewnością nie powinno mieć znaczenie pozytywnego skoro widać jak załamuje się dynamika wzrostu PKB. Jednak przed publikacją straszono, że PKB może nawet spaść, więc przez porównanie takie dane wydawały się być wręcz wspaniałe. Weryfikacja indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan zdecydowanie nie mogła pomóc bykom – co prawda w porównaniu do lipca nastroje poprawiły się, ale mniej niż szacowano dwa tygodnie wcześniej.
Wystąpienie szefa Fed zawierało to, na co byki liczyły. Co prawda Bernanke przyznał, że gospodarka rozwija się wolniej niż oczekiwano, ale zapewnił, że w 2011 roku przyśpieszy (nie bardzo wiadomo, na czym opiera to twierdzenie). Gdyby jednak przyśpieszać nie chciała, a szczególnie wtedy, gdyby istniało realne zagrożenie spowolnieniem to Fed ma wiele środków, którymi może jej pomóc. Nie zgodził się z ekonomistami (między innymi z byłym wiceprezesem Fed Alanem Binderem), którzy twierdzą, że Fed już nie ma czym walczyć. Powiedział też, że ryzyko pojawienia się deflacji nie jest duże, ale gdyby się mylił to Fed da sobie z tym radę. Z wystąpienia wynikało, że szef Fed myśli przede wszystkim o poluzowaniu ilościowym, czyli skupie rządowych obligacji (pospolicie nazywanym drukowaniem pieniędzy). Jak widać nie były to nowe stwierdzenia, ale wyrażone bardziej kategorycznie.
Pierwszą reakcją rynków po tym wystąpieniu była wyprzedaż akcji. Wydaje mi się jednak, ze nie był to wynik samego wystąpienia, a tego, że w tym samym momencie Intel ostrzegł, że w trzecim kwartale jego przychody będą mniejsze o 1 mld USD od wcześniejszych prognoz, bo popyt konsumencki jest zbyt słaby. Potem włączyła się do gry technika. Indeks S&P 500 przetestował wsparcie na poziomie 1.040 pkt. i ruszył na północ. Wtedy byki naprawdę zaatakowały. Słowa szefa Fed zostały wykorzystane i gracze posiadający krótkie pozycje zaczęli je w pośpiechu zamykać, a indeksy szybko rosły.
Akcjom pomagało to, co działo się na rynku surowców. Co prawda kurs EUR/USD wzrósł kosmetycznie, ale zapewnienia Bena Bernanke doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen ropy i miedzi (o ponad 2,5 procent). Ropa na razie nadal jest w trendzie spadkowym, ale miedź albo wybiła się z trójkąta albo weszła w trend boczny, z którego wyjście pokaże kierunek na dłużej. Złoto nie zmieniło ceny, a rentowność obligacji gwałtownie wzrosła sygnalizując zmniejszenie się awersji od ryzyka.
Duże wzrosty indeksów niewiele jednak zmieniają w obrazie rynku. Owszem, jeszcze bardziej umocniło się wsparcie na indeksie S&P 500 między 1.040 a 1.045 pkt. Pojawiły się jednak dwa niebezpieczeństwa. Po pierwsze, gdyby doszło do przebicia mocnego wsparcia to zaowocowałoby potężnymi spadkami. Po drugie gdyby tak mocne zapewnia szefa Fed zostały w przyszłym tygodniu uznane za niewystarczające to nic nie uratowałoby rynku przed przeceną. Ratunek jest w przyszłotygodniowych danych makro, Jeśli będą niezłe to indeksy będą rosły. Jeśli będą nadal słabe to jedynie bardzo mocna wiara w wystarczającą pomoc Fed uchroni rynek przed poważną przeceną.
Wolumen potwierdził kierunek indeksów, ale był nadal mały. Na NYSE obróciło się 4,102 mld akcji (o 12,5 proc. więcej niż wczoraj). Na NASDAQ obróciło się 2,040 mld akcji (o 15,2 proc. więcej niż wczoraj). Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym serwis Stooq oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.
Wcześniejsze komentarze
|
|
|